poniedziałek, 6 stycznia 2014

three~Wy się znacie?

Piosenka do rozdziału:

Mila's POV:

Bałam się. Nie jego. Bałam się tego jak zareaguje mama i ta..Leon. Pierwszy raz przyprowadzam chłopaka do domu. Drake znał moją rodzinę a rodzina jego, ale nie odwiedzał mnie. Spotykaliśmy się u niego lub na mieście. Z Justinem się nawet nie spotykam, a on będzie pierwszym chłopakiem, poza Leonem i tatą, który wejdzie do mojego pokoju.Nie mówię, że mi się to nie podoba. Miałam nadzieję, że nie zmieni się nagle w dupka, bo tego bym nie zniosła.
-To tutaj.-Powiedziałam.
-Ok. Mam iść z tobą?-Spytał troskliwym głosem.
-Jeśli chcesz.-uśmiechnęłam się blado.
-A mogę?-Pokazał swoje perfekcyjne, białe ząbki.
-T..tak.-Zawahałam się. I zrobiłam to co on, ale trochę nie pewnie.
-Nie musisz się tak stresować i daj z tym spokój..kicia.-Otworzyłam szerzej oczy i rozchyliłam wargi aby za chwilę wrócić do poprzedniego stanu.
    Czy ja kurwa jestem aż tak przewidywalna?

W mojej głowie krążyły różne myśli.
Z tego wszystkiego już prawie zapomniałam o tym co wydarzyło się w szkolę. Zanim zdążyłam zastanowić się jakim cudem jestem tak blisko chłopaka, który jeszcze kilka godzin temu wydawał się niedostępny, straszny. Przecież rano mówiłam przyjaciółce, że pociąga mnie to.
Przekroczyłam próg drzwi, co oznaczało, że nie ma już wyjścia. Zaraz za mną wszedł Justin.

JUSTIN, JUSTIN, JUSTIN. To takie idealne imię.

Glupie myśli. Skarciłam się(oczywiście w wyobraźni).

-Myślisz o mnie. Prawda?
-Hymm?-Parsknęłam cicho zaskoczona jego nagłym pytaniem. Tak na prawdę, dobrze wiedziałam co powiedział, dlatego po chwili moje policzki aż paliły ze wstydu a głowa automatycznie powędrowała w dół, tak, że wzrok skierowany był na buty, które teraz wydają się bardzo interesujące.

-Hej..spokojnie to nic złego. Wiem jak działam na dziewczyny nawet jeśli tego nie chcę, a ty chyba jesteś dziewczyną hyy?-Chwycił moją twarz w ciepłe dłonie.
-Chyba? Rozumiem, że nie jesteś pewny..?-Uśmiechnęłam się kusząco i przygryzłam wargę, wiedząc do czego to doprowadzi i chciałam tego.
Przyciągnął mnie bliżej siebie i pochylił lekko, tak że teraz patrzyliśmy sobie w oczy, a nasze twarze dzieliły tylko milimetry.
Niestety coś, a raczej ktoś nam przerwał.
-Yghym..-Odchrząknął mój brat, tym samym zwracając na siebie naszą uwagą. Momentalnie odskoczyłam od Jusa, bo wiedziałam jak Leon zachowuje się gdy widzi mnie z jakimś chłopakiem, a w szczególności po moim rozstaniu i sytuacją, która miała miejsce na lotnisku.
Oczy obydwu się rozszerzyły, kiedy spojrzeli na siebie.
-Leon?!-Pierwszy odzyskał głos Justin.
-Stary, co tutaj robisz? Nie spodziewałem spotkać cię 'teraz'.
-Mógłbym powiedzieć to samo.-Odparował lustrując powoli mnie i mojego towarzysza.-To mój dom, a to-Spojrzał na mnie znacząco i czułam, że zaraz wypali mi dziurę w głowię.- moja siostra.-Przyciągnął mnie do swojego boku.
Staliśmy tak w ciszy zerkając na siebie.
-Wy..się znacie?( znają się, bo Leon często sam przylatywał(lub przyjeżdżał) do Stratford np. żeby odpocząć albo na mecz koszykówki.)
-T..tak.-Powiedzieli w tym samym momencie.
-Chwila. Kiedy graliśmy jeszcze ze sobą, opowiadałeś mi o tym, że masz siostrę, która jest piep..
-Nie. Nie jest.- Spuścił głowę.
-Nie jestem kim?-Domyślam się, że to nie będzie miłe.
-N..nie.. j..jesteś......pieprzoną suką.- Wyszeptał. Nie chciał żebym to usłyszała, ale mi wydawało się jakby krzyczał. W moich oczach pojawiły się łzy. Bez słowa, wbiegłam po schodach prowadzących do pokoju zamykając za sobą drzwi, o które się oparłam. Słyszałam za sobą wołanie. Wiedziałam, że to było kiedyś i że on już tak nie myśli, ale to dalej bolało. Leon zaczął dobijać się do mojego pokoju. Siedziałam tak i kiedy w końcu przestał, zaczęłam przysłuchiwać się ich rozmowie.
-Co ty sobie myślisz? Huh? Że możesz tak przychodzić z MOJĄ siostrą do MOJEGO domu bez zapowiedzi, a potem mówić jej takie rzeczy? 
-To nie ja powiedziałem tylko ty i skąd miałem wiedzieć, że to twój dom?
-Stąd, że mamy to same nazwisko więc raczej mieszkam z nią!
-Wiesz ile może być ludzi o tym samym nazwisku!?
-Ygh.-Warknął Leon.
-No właśnie! Nie wiesz, bo jest ich masa! A jeśli chodzi o Milę to ona ci wybaczy. Jestem tego pewien.
-No dobra. Chwila czy wy...? Ze sobą coś...?
-Nie. Nie byłaby ze mną bezpieczna. Wiesz o co chodzi prawda?
-Taak. Nie wplączesz jej w to?
-Nie. Postaram się żeby jej się nic nie stało, ale to będzie trudne. Ona jest taka...
-Wiem. Niech zgadnę pociąga cię co?
-Yyy.-Zawstydził się.
-Spoko, ale nawet nie próbuj się do niej zbliżać.
-Ale..
-Nie! Nie kurwa!! Nie pozwolę ci na to!
-Przecież nic jej się nie stanie.-Leon zrobił się smutny, zły i tajemniczy w tym samym momencie. Widocznie rozmyślał nad tym co powiedział Jus.
- Ok, ale jeśli ktokolwiek coś jej zrobi nawet zadrapie lub spadnie jej włos z głowy..-Oczy mojego brata momentalnie pociemniały.- Zabiję cię. Słyszysz? Z.A.B.I.J.Ę.- Przeliterował to słowo jakby mówił do pięcioletniego dziecka, co najwidoczniej tylko wkurzyło szatyna.
-Tak rozumiem. Nie musisz powtarzać...szefie.-Uśmiechnął się do niego, tak że zmiękły mi kolana.
Przewróciłam się, tym samym spadając z kilku schodów(zatrzymała się na schodach, ponieważ złapała za barierkę) ,a uchylone drzwi ( były uchylone, bo słuchała rozmowy chłopaków) otworzyły się na oścież. Miałam nadzieję, że inni tego nie usłyszą, choć to byłoby nierealne. Zawsze wszystko idzie nie po mojej myśli więc czemu teraz miałoby być inaczej? 

No i w końcu mamy rozdział. Podoba się?

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

niedziela, 5 stycznia 2014

OLLG

Przy tym filmiku popłakałam się:

http://www.youtube.com/watch?v=YZdX8lUChzs

To jest coś..wyjątkowego. Każdy z nas może spełnić swoje marzenia wierząc, że się uda!
To jest to co kocham w was i we mnie czyli- Beliebers!

środa, 1 stycznia 2014

Two~Jestem twoim stróżem

Piosenka do rozdziału:


Mila's POV:

Dzwonek (na lekcję).

Odkąd go zobaczyłam nie mogę przestać o nim myśleć i cały czas się dekoncentruję.
To zły znak. Przecież dopiero go poznałam. Nie, ja nawet nie wiem jak ma na imię.
Niemożliwe jest zakochać się w kimś kogo się nie zna! To pewnie tylko chwilowe zauroczenie.
Z tego co wiem jesteśmy zupełnie z innych bajek. 
On tajemniczy i niedostępny, a ja wstydliwa, słodka i urocza( tak mi mówi Mia).
Ja delikatna i uśmiechnięta, a on mroczny, umięśniony i straszny(na pierwszy rzut oka), ale jest też mega przystojny. Z zamyśleń wyrwała mnie, już lekko zdenerwowana moim zachowaniem nauczycielka.
-Ygmm..słucham?-Policzki miały pewnie odcień mocnego różu.
-Pytałam się czy zgadzasz się z wypowiedzią Lili.-Wskazała na ładną dziewczynę z białą grzywką.
Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie i pokiwała głową do przodu, podpowiadając mi tym samym.
-Yyy..tak.-Przygryzłam wargę, ciekawa tego jak zareaguję kobieta stojąca przede mną.
-Dobrze. Czy ktoś się z tym nie zgadza?-Odpowiedziała jej cisza.
-A więc tak, pan dyrektor przekazał mi zadanie na przeprowadzenie doświadczenia. Będziecie w parach, ale to ja was po przydzielam.-Nagle uśmiech zniknął mi z twarzy.
-O i w parze ma być chłopak z dziewczyną.-Teraz to mnie dobiła. Nie znam tu nikogo poza Mii, a jeszcze teraz mam pracować z nieznajomym chłopakiem.
Czułam na sobie palące spojrzenie, ale nie wiedziałam kto się tak intensywnie we mnie wpatruje. Zerknęłam przez ramię i zobaczyłam jego. Szybko wróciłam wzrokiem na zeszyt, ale domyślam się, że teraz nie uwolnię się od niego i od myśli o nim.

Justin's POV:

Gdy usiadłem na miejscu, przed sobą ujrzałem znajomą mi koszulkę i te włosy. Tak to ją spotkałem na parkingu, to z jej oczami spotkały się moje oczy i to ją darzyłem nie znanym mi dotąd dziwnym uczuciem, którego nie umiem opisać. Czuję, że muszę ją chronić za wszelką cenę. Kiedy zorientowałem się, że wpatruję się w nią, było już za późno, bo blondynka się odwróciła. Chyba była zaskoczona tym co zobaczyła. Zanim zdążyła wrócić wzrokiem na kartki, posłałem jej najbardziej przyjacielski, szczery i uwodzicielski uśmiech jaki tylko potrafiłem z siebie wykrzesać.
Mam wielką nadzieję, że pani Reed dobierze nas w parę.

Dzwonek.

To była ostatnia lekcja więc teraz miałem okazję ją poznać i usłyszeć głos mojego anioła.Wszyscy sobie poszli więc powinno być łatwo ją znaleźć. Jest nowa, dlatego raczej nie chce przeciskać się przez tłum ludzi. 
Jest  to ona. Stoi przy szafkach, ale coś jest nie tak. Jacyś kolesie się do niej przywalają, a ręka jednego z nich jest zdecydowani nie tam gdzie powinna być! Chwila, to ten skurwiel Robin i jego 'paczka'.
Zaraz, zaraz ona ma łzy w oczach. Czy on..oni chcą jej zrobić to o czym myślę?!
Nie! Nie kurwa. Tak nie może być. Chyba go zabiję.
No cóż. Mi nie wchodzi się w drogę. Zanim się zorientowałem byłem już przy zapłakanej dziewczynie.
Zasłoniłem ją swoim ciałem i wymierzyłem prawie zabójczy cios w Whellera.
Brązowooka wtuliła się w moje plecy, a mnie przeszedł miły dreszcz, którego nie czułem zbyt długo, bo musiałem skopać dupę Robina i reszty tych nędznych zboczeńców.
Spojrzałem w oczy blondynki z troską i przestawiłem ją pod ścianę aby nic jej nie zrobić.
Wróciłem do wcześniejszego zajęcia, jeśli można to tak nazwać.
Gdy ten śmieć nie mógł już wstać o własnych siłach i leżał prawie nieprzytomny. 
Przyciągnąłem do siebie mój skarb, tak, że teraz mnie przytulała. Poczułem, że mam mokrą bluzę i wiedziałem dlaczego. Nie dziwię się jej. Jest nowa i właśnie "kolega" próbował ją zgwałcić. To normalna reakcja, szczególnie dla drobnych, delikatnych dziewczyn.
Kiedy byliśmy przy drodze, ona odkleiła się ode mnie i ruszyła po chodniku przed siebie. Podbiegłem do niej, odwracając ją za ramię w moją stronę.
-Odwiozę cię.-Powiedziałem patrząc prosto w duże, spuchnięte od łez oczy anioła.
-Pójdę pieszo..
-Justin. Nazywam się Justin Bieber i od teraz jestem twoim stróżem, dlatego nie pozwolę ci wracać samej. Choć. Proszę.- Mówiłem błagalnym tonem.
-Noo dobrze, ale.. jak to stróż..
-Po prostu przy mnie jesteś bezpieczna. Jasne?-Przerwałem jej.
-Tak. Dziękuję-Jej wzrok był smutny, ale skrywał jakąś tajemnicę, a ja mam zamiar dowiedzieć się jaką.
Przybliżyła się do mojej twarzy i musnęła mój policzek swoimi malinowymi ustami. Bawiło mnie, to, że byłem o głowę wyższy i musiała stawać na palcach żeby dosięgnąć do mojej twarzy. Choćby po to by mnie pocałować.
-Jestem Mila.
-Ładne imię. To zdrobnienie?
-Tak.-Zarumieniła się.
Złapałem jej podbródek w dwa palce, tak żeby na mnie spojrzała.
-Nie wstydź się tak. Ale to słodkie. Wyglądasz tak uroczo.-Uśmiechnęła się niewinnie.
-Powiesz mi teraz jak się nazywasz?
-Milena Miller. Drugie imię ci nie potrzebne.
-Zdradź mi. 
-Carly.. Milena Carly Miller.
-Cudownie. A teraz wsiadaj, odwiozę cię piękna.

I jak?

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


poniedziałek, 30 grudnia 2013

One~wyjechać i przeżyć.


Mila's POV:
Jesteśmy na lotnisku. Czekamy tylko na nasz samolot. Przed przyjazdem musiałam dobrać ubrania i wybrałam to:
Niestety Leon też leci z nami. Oczywiście ja kocham swojego brata, ale on mnie nienawidzi więc muszę udawać, że nim gardzę. Mam nadzieję, że kiedyś znowu będziemy sobie bliscy. Teraz niech się dzieję to co ma się dziać...Tak!
-W końcu!-Chyba śnię.. Leoś się odezwał.
-Czemu tak późno? Jest już...O.o..14.45.
-Czekaliśmy z 2 godziny?!
-Tak Leon czekaliśmy aż 2 godziny.-Zgodziłam się z jego słowami.
-M..mamo..j..ja..nie jestem pewna czy chcę..-wyszeptałam,bo bałam się, że ktoś mnie usłyszy i zacznie się śmiać.
-Cichutko..nie masz się czego bać.-Odpowiedziała mi trochę głośniej, na co zwrócił uwagę mój "kochany" braciszek.
-Ygm..-Zawahał się-Możesz usiąść ze mną..-spojrzał w poje oczy na sekundę po czym spuścił głowę.
Nie mówiłam już nic tylko podeszłam do niego, oplotłam jego szyję raminonami i wtuliłam głowę w jego tors. Nie trwało to długo, bo musieliśmy wsiadać do samolotu, gdy go puściłam podniósł wzrok na mnie i uśmiechnął się delikatnie. Zajęłam miejsce obok Leona, złapałam go za rękę i odpłynęłam.

Justin's POV:

Zjadłem coś, obejrzałem kawałek jakiegoś nędznego serialu
 i zdecydowałem, że zadzwonię do Matta.
-Yo, co tamm?- usłyszałem po drugiej stronie.
-Nic, tylko przed chwilą wywaliłem jakąś pannę z łóżka i teraz się nudzę!
-Spoko, planowałem iść z Ryanem do baru na piwo.
-Ok. Gdzie i o której?
-Zostań w domu to przyjadę za pół godziny.
-Ale ja mogę jechać..
-Z bólem głowy? Lepiej nie bo zemdlejesz za kółkiem!- Zaczął się głośno śmiać. Zdenerwował mnie, ale      miał racje.
-Czyli rozumiem, że się ze mną zgadzasz?- Wywnioskował po moim milczeniu.
-Noo..ok.-przeciągnąłem.
-Szykuj się.-Dodał zanim się rozłączył.

Mila's POV:

-Mila..wstawaj. Już jesteśmy.- Ktoś szarpał delikatnie moje ramię. To pewnie Leon.
-Już? Tak szybko?
-Tak, przecież spałaś.
-Oh..no tak.-zarumieniłam się lekko i spuściłam głowę.
-No, chodź-zachęcał mnie.
-Ok, idziemy.
-Muszę zadzwonić do Mii(tak będę pisać to imię, bo nadal nie jestem pewna jak powinno być), że już  przyjechałam.-Dodałam, po czym wyciągnęłam komórkę. Odebrała po dwóch sygnałach.
-Hej, kochana!-Usłyszałam od razu krzyk mojej przyjaciółki.
-Cześć! Tęsknię za tobą,ale mam dobrą wiadomość! Jestem już w Stratford!
-OMG!!! Aaaaa!!!-Moje bębenki wybuchły.
-Przez ciebie ogłuchnę!
-Upss. Przepraszam, ale tak się cieszę!!!
-Tak, wiem, ale nie krzycz!
-Dobra, dobra. Zaraz po was przyjadę. Powiedz twojej mamie żeby nie dzwoniła po taksówkę!
-Ok. Czekamm! Pa!
-Paa!
 Teraz moje uszy odpoczną na chwilę-Pomyślałam.
-Oo. Mamo. dzwoniłam do Mii i zaraz po nas przyjedzie.
-To miło z jej strony.
-Skoczę po coś do picia..Leon idziesz ze mną?
-Nie.-Odburknął. Momentalnie mój uśmiech zniknął, a w oczach pojawiło się kilka łez, z którymi walczyłam.  Udało się. Powstrzymałam je, ale nadal miałam ochotę rozpłakać się na środku parkingu. Udałam, że jego  zachowanie mnie nie obchodzi, odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę sklepiku. Byłam już w środku,  gdy nagle ktoś od tyłu złapał mnie, zakrył mi dłonią usta, uderzył w moje żebro z taką siłą, że chyba pękło,  ale nikt tego nie zauważył. Ciągnął mnie powoli za włosy w stronę łazienek, a ja poczułam, że mam mokre  policzki. Wiedziałam co on chce ze mną zrobić. Bałam się, bardzo. Kiedy otwierał drzwi, pomyślałam, że to  już koniec, ale zostałam szybko wyrwana z jego uścisku, a przed moimi oczami, pojawił się wybawiciel.
 -Leon.- Pisnęłam cicho, bo głośniej nie mogłam. Mój brat uratował mnie i pobił go solidnie. Podbiegł do  mnie, wytarł czerwone od płaczu policzki i spojrzał się z troską wymalowaną na twarzy, prosto w moje  oczy.
-Przepraszam.-Wtulił się we mnie i głaskał moją głowę.
-Kocham cię i nie powinienem się tak zachowywać, to przecież nie twoja wina..-Wzruszyłam się tym co  powiedział.
-To dla mnie wiele znaczy.-Odpowiedziałam czkając co chwila.
-Jesteś przy mnie bezpieczna. Wiesz?
-Tak..teraz już wiem.-uśmiechnęłam się lekko, złapałam go za rękę i oboje ruszyliśmy do samochodu mojej  przyjaciółki, w którym czekała na nas mama.
-Rodzicielka spojrzała na nas pytająco, ale zanim zdążyłam coś powiedzieć, Leon mnie wyprzedził.
-Nie pytaj, jest roztrzęsiona.
-No dobrze,ale teraz musimy już jechać.
18.30.
-To jest nasz nowy dom!- Powiedziała dosyć głośno mama.
-Wow! On jest ogromny.
-Tak wiem. Zbierałam na niego, dlatego wy musieliście płacić za lot samolotem.
-O Jezu! Dziękuję ci mamo!
-Proszę! A teraz wybierzcie sobie pokoje, bo jest ich tu dużo. A i każdy ma swoją łazienkę!
-Aaaaa!-Krzyknęłam z radości.
-Mała!-Leon rzucił w moją stronę.
-Co?- Spytałam ciekawa o co chodzi.
-Myślałem, że będziesz szybko wybierać najlepszy pokój zanim ja go zajmę.?-Dopiero się zorientowałam,  że on ma rację. Zaczęłam biec w stronę drzwi.
-Hej! Ja tylko żartowałem! Możesz wybrać pierwsza.- Uśmiechnął się przyjaźnie.
-Dzięki.-Przytuliłam go już kolejny raz tego dnia.

Justin's POV:

-A nie mówiłem, że lepiej będzie jeśli pojedziesz z nami? Wyglądasz kiepsko.-Pewnie ma rację.
-Dobra,dobra miałeś rację. Teraz ci lepiej?!-Uśmiechnąłem się sztucznie.
-Ok, wyluzuj trochę Bieber!
- Zamówiłeś już piwo?
-Ty na pewno..chcesz?
-TAK. Chcę!
-Spoko..
20.00
-Czas wracać. Jutro buda.
-No nie. Dajmy sobie z tym spokój i idźmy na wagary!
-Przecież wiesz, że cię wywalą jeśli znowu nie przyjdziesz!
-Wiem, wiem..
PRZED MOIM DOMEM:
-Ok. Ja spadam. Do jutra!
Rano.
Chyba czas wstawać :/ Debilna buda!
Ubrałem to: 

Mila's POV:

-O nie! Ja nie chcę! Nie jestem gotowa.
-Daj spokój przecież pomogę ci.  przetrwać początek w nowej szkole,ale  nie bój się.-Usłyszałam całkiem poważny głos mojej przyjaciółki.
-Okej, okej!-Zgodziłam się, bo nie chciałam tego ciągnąć.
-To podjadę pod twój dom za 40 minut.. ok?
-Mi pasuje.
-paa.-Rozłączyła się.

Musiałam się ubrać. Dobra, chyba mam:
(dziewczyna jest ta co w bohaterach, a stąd tylko strój). Nie chciałam wyglądać super, seksownie czy ślicznie. Ja wolę się nie wyróżniać. Zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam zjeść śniadanie, które o dziwo czekało na stole. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę!
-Cześć piękna!-Zlustrowała mnie wzrokiem.
-Wyglądasz ślicznie.-Stwierdziła.
-No nie!
-O co chodzi?-Zapytała zmieszana moją reakcją.
-O to, że chciałam się nie wyróżniać!
-Czyli rozumiem, że wolisz być postrzegana jako zwykła, kujonica, która ma jedną przyjaciółkę, niż  
 przepiękną, dojrzałą, seksowną, rozpoznawalną, lubianą nastolatkę?
-Yyy..tak?-Powiedziałam zawstydzona.-Ale chyba zmieniłam zdanie. Jestem i seksowna?-Zaczęłam oglądać pupę, nogi i biust.-Może masz rację..?-Obie głośno się roześmiałyśmy.
-Ok. Jedziemy?
-Noo..-spiorunowała mnie wzrokiem.-Okej, okej!
Jechałyśmy przez ok. 10 minut. Chciałam wysiąść, ale Mia złapała mnie za rękę i zatrzymała.
-Co?
-Popatrz.-Wskazała kierunek głową, a ja zobaczyłam trzech przystojnych chłopaków, ale tak naprawdę skupiłam się na jednym. Wysoki brunet, o czekoladowych tęczówkach.
-Zakochałam się.-Wyszeptałam, wciąż patrząc się w ich stronę.
-Nie radzę.-Powiedziała i tym samym otrząsnęła się.
-Ale niby czemu?-Przybliżyła się do mnie, jakby chciała powiedzieć mi tajemnicę.
-Podobno...wywalili go z poprzedniej szkoły za bójkę. Mówią, że gdyby nie nauczyciel to mógłby zabić tego chłopaka.  No i jest niedostępny, straszny, pyskaty, pociągający.- Gdy uświadomiła sobie co powiedziała, spaliła buraka.-Upss.
-No a reszta?
-To jego "banda". Gdzieś powinien być jego młodszy brat, ale później ci go pokarzę.
-Ok.-I w tym momencie spojrzał się w moje oczy, a ja momentalnie skierowałam wzrok na coś zupełnie w innym kierunku. Pewnie mam teraz czerwone policzki.

Justin's POV:

-Yo. Gdzie Jaxon?-Spytał mnie Matt.
-Nie wiem. Nie obchodzi mnie to.
-Mógłbyś być trochę milszy dla swojego brata.
-Po co?-Uśmiechnąłem się lekko. I spojrzałem gdzieś na bok. To co zobaczyłem zahipnotyzowało mnie na moment. Zrozumiałem, że musiała patrzeć się na mnie od jakiegoś czasu, bo zrobiła się czerwona i szybko odwróciła głowę. Zaśmiałem się w myślach, bo nie chciałem żeby ktoś zwrócił na mnie uwagę i na to jak zareagowałem na jej widok. Jest nowa, nigdy jej tu nie widziałem. Cieszę się, że nadszedł ten moment.
Po sekundzie zabrakło mi tlenu. Teraz widzę ją całą. Jest tak delikatna, a zarazem seksowna. Cały czas zerkała kątem oka na mnie, ale chyba miałem tego nie zauważyć.



I jak się podoba? Proszę was piszcie chociaż czy fajne.


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

niedziela, 29 grudnia 2013

Prolog

 this feeling scares me

-Mamo! Dlaczego musimy się wyprowadzać!? Poczekajmy do końca roku! Jest przecież koniec maja.
-Tak wiem, ale musimy zapomnieć o tym wszystkim co się tu zdarzyło i wyjechać! Samolot odlatuje jutro o 12.30.
-Ygh. Czemu mi to robisz? Mam tu przyjaciół, ale z drugiej strony przecież muszę zapomnieć o tacie i pozbierać się po rozstaniu z Drakem. Dziękuję ci, że mi to uświadomiłaś...Kocham cię!-wymsknęło mi się gdy wchodziłam po schodach prowadzących do mojego małego, obdartego z tapety pokoiku.
-Ja ciebie też.-Usłyszałam to czego się nie spodziewałam, ponieważ nie mam dobrych relacji z mamą. Mam okazję to zmienić.
-Pakuj się. W pokoju masz dwie walizki i torbę. A i kupiłam ci kilka nowych ubrań księżniczko!-To był dla mnie wielki szok. Powiedziała mi, że jestem 'księżniczką'. Tak mówił mi tata gdy byłam mała. Teraz to moja rodzicielka próbuje się do mnie zbliżyć. Cieszę się, bo mam tylko ją, oczywiście mam też brata Leona, ale on znienawidził mnie po śmierci ojca. Nie obchodzę go, nawet gdybym umarła to nie zwróciłby na to uwagi, pewnie by się ucieszył. Ale mówi się trudno.

Justin's POV:

Ten wieczór zapewne spędze w klubie z Ryanem, a noc, w łóżku z jakąś panną. Pobawimy się, upijemy i zaczniemy następny dzień od wywalenia szmaty z domu i na przypominaniu sobie co się wczoraj działo. Kogo to obchodzi? Zwykle właśnie tak spędzamy soboty więc czemu nie tym razem?
-Yo bro! Gotowy?-Usłyszałem za plecami, a po chwili czułem jak Ryan rzuca mi się na plecy w przyjacielskim uścisku.
-Gotowy jak nigdy! Czas wyrwać jakieś  dupy!
-Yeah!-Usłyszałem w odpowiedzi.
Ruszyliśmy do samochodu. Gdy byliśmy na miejscu, oczywiście wepchaliśmy się na początek kolejki aby szybciej wejść do środka. Pokazaliśmy dowody i od razu  znaleźliśmy się przy barze. Zamówiłem sobie wódkę i drinka jakiejś lasce siedzącej obok. Tak, chciałem ją przelecieć i zakończyć znajomość.

Rano obudziłem się z bólem głowy i tak jak myślałem, po drugiej stronie łóżka spała naga, chuda i nie ładna dziewczyna, a ja niepamiętam nic poza wódką. Miałem ochotę zwalić tą sukę z mojej miękkiej pościeli i kazać jej w podskokach opuścić ten dom..więc zrobiłem to. Skoro miałem jej dość i nie spotkam się z nią więcej to dlaczego nie? Zostałem sam w mojej wielkiej willi. Tak, mieszkam sam i tak, jestem cholernie bogaty, ale co mi z tego? Nic więc prawie nikt o tym nie wie.

Mila's POV:

Obudziły mnie promienie słoneczne.
-Świetna pogoda na lot samolotem-szepnęłam sama do siebie stojąc przed dużą szybą i wpatrując się w jeszcze śpiące miasteczko. Smutno mi, bo muszę je zostawić, ale to dla mojego dobra.
-Chcę zapomnieć.-szepcząc to pociekła mi jedna łza, której tak bardzo tam nie chciałam. Powstrzymywałam się od płaczu, kiedy tylko mogłam i ile tylko mogłam. Musiałam być silna, teraz też muszę.

No i mamy prolog. Jak wam się podoba? W następnych rozdziałach będzie więcej o innych bohaterach, bo na razie jest ich mało.

Bohaterowie











Mila (Milena) Carly Miller:
Piękna, delikatna, lekko wstydliwa, przyjacielska, uparta, ciekawska dziewczyna(nie dawno się wprowadziła), która próbuje się wpasować i zawrzeć nowe znajomości.(18 lat)

Justin Drew Bieber:
Przystojny, zadziorny, niedostępny,  niegrzeczny uczeń(ma nie wyparzony język), który trzyma się ze swoją bandą.(19lat)

Mia Jones:
Przyjaciółka Mileny,
lubi zakupy, kosmetyki, imprezy oraz gry typu prawda czy wyzwanie.Odważna,żywiołowa, miła i mająca duże powodzenie u chłopców nastolatka(18lat).

Ryan Butler:
Najlepszy przyjaciel Justina,śmieszny, uprzejmy, niedostępny, ma niewyparzony język, robi co chce(podobnie jak Jus),pyskuje, chętnie pomaga(mimo wszystko to dobry chłopak),zawsze trzyma się z Bieberem i ich paczką.(18lat)

Jaxon Bieber:
Młodszy brat Justina, chce należeć do bandy swojego brata, miły, uprzejmy, przyjacielski, prawie zawsze stoi po stronie Jusa, bo chce się przypodobać, często dostaje po łapach od starszego i kłóci się z nim.(17lat)

Matt Tyson:
Przyjaciel Ryana, Jusa i Jaxona (należy do bandy), słodki, ładny, uwodziciel, imprezowicz, miły, śmieszny, zadziorny oraz niegrzeczny(jako uczeń), należy do szkolnej drużyny koszykarzy.(19lat)


Victoria White:
Popularna dziewczyna w szkole, przyrodnia siostra Matta, wścibska, dosyć ładna, ma zmienne nastroje, wesoła, mało inteligentna, odkąd Mila pojawia się w szkole, Victoria dokucza jej kiedy tylko może, leci na Justina i próbuje go poderwać, złości ją fakt, że Mila jest starsza i tak naprawdę o wiele ładniejsza.(17lat)

Leon Miller:
Starszy brat Mili, nienawidzi jej od śmierci ojca(tata zakrył ją swoim ciałem podczas wybuchu cysterny(rok temu)), powoli się do niej przekonuje i może znowu ją pokocha? Jest troskliwy, opiekuńczy, potrafi być śmieszny oraz słodki, wysportowany, lubi grać w kosza.(20lat)
Lili Bloom
Nowo poznana przyjaciółka Mileny i Mii (nie wiem jak napisać to imię),
uwielbia zmieniać kolor swoich włosów(najczęściej grzywki), przyjacielska, pomocna, wstydliwa, mądra, wysportowana, lubiana, kapitan cheerleaderek, imprezowiczka, piękna.(17lat)

I inni..

Od razu piszę, że: CZYTASZ=KOMENTUJESZ!


sobota, 28 grudnia 2013

Hejka!

Cześć. Jestem Magda.Mam prawie 12 lat. Dzięki pisaniu opowiadań, zapominam o wszystkich problemach i czerpię z tego radość.
Mam nadzieję, że opowiadanie się spodoba.

Pozdrawiam.